Gospodarka: Namiary na polski hit

Udostępnij Ikona facebook Ikona LinkedIn Ikona twitter

kf.2013.k1.foto.028.150xW środowisku polskich ekonomistów coraz powszechniejsze staje się przekonanie, że niemal do końca wyczerpał swoje możliwości model rozwoju gospodarczego i budowania międzynarodowej konkurencyjności naszego kraju, który realizowany był w minionych dwóch dziesięcioleciach.

Dariusz Filar

W pewnym uproszczeniu model ten opierał się na przedsięwzięciach, do których inwestorzy z wyżej rozwiniętych krajów wnosili kapitał, technologię i własne doświadczenia w zakresie zarządzania, a strona polska – tereny inwestycyjne, niektóre surowce i półfabrykaty oraz przede wszystkim dobrze wykształconą i relatywnie tanią siłę roboczą. Połączenie tych dwóch komponentów sprawiało, że zmontowane w Polsce samochody, lodówki i meble jakością i ceną skutecznie konkurowały na rynku europejskim oraz globalnym i bez większego trudu znajdowały na nich popyt. Pozwoliło to na znaczący wzrost eksportu, a także na zdynamizowanie całej gospodarki i podniesienie poziomu życia społeczeństwa. Natomiast słabością takiego modelu budowania konkurencyjności polskiej gospodarki było uzależnienie od dostarczanych z zewnątrz nowych wzorów produktów i pomysłów biznesowych, ograniczenie możliwości pomnażania krajowego kapitału (tym bardziej że słabnąca koniunktura światowa zmniejszała skłonność zagranicznych podmiotów do reinwestowania zysków w Polsce), a także ryzyko nieoczekiwanego przeniesienia produkcji do kolejnego kraju.

Kraj, którego gospodarka uzyskała status względnie nowoczesnej i efektywnej montowni, zaś swój dalszy rozwój opiera na importowanej technologii – a właśnie taki status ma dzisiaj gospodarka Polski – dysponuje ograniczonymi perspektywami umacniania międzynarodowej konkurencyjności. Badania prowadzone w tym zakresie dowodzą, że kraje prawdziwie konkurencyjne to te, których gospodarki samodzielnie są źródłem innowacyjnych rozwiązań, odnotowują wysoką liczbę patentów, stwarzają warunki pozwalające rodzimym małym firmom rozrastać się do rozmiarów globalnych potentatów. Rzecznikiem takiej wizji konkurencyjności od dawna jest prof. Jerzy Hausner (ostatnio dał temu wyraz jako współautor niezwykle interesującego raportu Kurs na innowacje. Jak wyprowadzić Polskę z rozwojowego dryfu?). Taka wizja pojawiała się również w wielu wypowiedziach na zorganizowanej przez prezydenta Bronisława Komorowskiego w dniu 24 stycznia 2013 r. dyskusji Konkurencyjność i wzrost gospodarczy Polski.

Określenie docelowego kształtu gospodarki polskiej jako gospodarki prawdziwie konkurencyjnej w wymiarze międzynarodowym stanowi jednak tylko pierwszy krok na niełatwej i najprawdopodobniej dosyć długiej drodze koniecznych przemian. Eksport nowoczesnych towarów, które będą owocem polskiej myśli technologicznej, dynamiczny wzrost firm, które te towary będą wytwarzać i jednocześnie we współpracy z krajowymi ośrodkami naukowymi wciąż poszukiwać kolejnych, innowacyjnych rozwiązań, studenci i absolwenci na masową skalę próbujący sił na polu prywatnej przedsiębiorczości – wszystko to składa się na bardzo pociągający obraz gospodarczej przyszłości, ale jednocześnie skłania do pytań o czynniki, które spełnieniu się takiego scenariusza mogą sprzyjać lub przeszkadzać.

Istotna, wymagająca pilnego pokonania bariera tkwi w polskim systemie kształcenia. Na wszystkich szczeblach – od szkoły podstawowej po uczelnię wyższą – wciąż bardziej nastawiony jest on na przygotowanie zdyscyplinowanego wykonawcy poleceń niż samodzielnie myślącego twórcy. Pamięciowe opanowanie przekazywanego materiału przeważa nad rozwijaniem umiejętności analitycznych, opanowaniem sztuki poszukiwania informacji i sporządzania syntez. Jednocześnie system ten traktuje wychowanków jako egzystujące oddzielnie, niepowiązane ze sobą byty i na tej samej zasadzie dokonuje oceny ich edukacyjnych postępów, natomiast ...

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na BANK.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI