Credit Agricole chce się rozwijać szybciej niż rynek

Credit Agricole chce się rozwijać szybciej niż rynek
Piotr Kwiatkowski, prezes Credit Agricole Bank Polska, Fot. CA
Udostępnij Ikona facebook Ikona LinkedIn Ikona twitter
O tym jak się w tej chwili prowadzi w Polsce działalność bankową rozmawiamy z Piotrem Kwiatkowskim, prezesem zarządu Credit Agricole Bank Polska S.A.

#PiotrKwiatkowski: Grupa #CreditAgricole jest gotowa do realizowania wszystkich scenariuszy opłacalnych z biznesowego punktu widzenia, a Polska jest oceniana jako atrakcyjny i perspektywiczny rynek, na którym warto się rozwijać

Robert Lidke: Banki narzekają na rosnące obciążenia w Polsce, podatek bankowy, rosnące składki na BFG, nowe obowiązki itd. Czy Polska jest nadal atrakcyjnym rynkiem dla zagranicznych banków, w tym dla Credit Agricole?

Piotr Kwiatkowski: Rzeczywiście, nadzór nad polskim rynkiem bankowym jest bardzo restrykcyjny i wymaga od banków ponoszenia sporych nakładów na wypełnienie zobowiązań regulacyjnych. To oczywiście kosztuje, zwłaszcza w przypadku niewielkich banków, które muszą przenosić te koszty na stosunkowo niewielką grupę klientów.

Ostatnie dwa lata były pod tym względem bardzo trudne i kosztowne. Udało nam się wdrożyć wszystkie zmiany wynikające z nowych przepisów EU oraz zaleceń polskich regulatorów –nowe procesy i procedury bankowe, ale także, a może przede wszystkim nowe rozwiązania technologiczne w obszarze IT. Pamiętajmy, że tym dodatkowym kosztom towarzyszyły wzrost opłat na BFG oraz zupełnie nowy podatek od aktywów.

Obecnie nie widzę kolejnych ryzyk regulacyjnych, może z wyjątkiem ustawy o wsparciu kredytobiorców – tzw. ustawy „frankowej”. W zależności od zaakceptowanych  finalnie rozwiązań, przyjęcie tej ustawy na pewno wpłynie na koszty prowadzonej przez banki działalności.

Z drugiej strony jednak czynniki makroekonomiczne nastrajają pozytywnie: bezrobocie jest niskie, gospodarka się rozwija, eksport i konsumpcja pozostają na wysokim poziomie. To wszystko bankom sprzyja – wpływa pozytywnie na popyt na kredyty oraz pozwala na utrzymanie relatywnie niskich kosztów ryzyka.

Martwić może jedynie utrzymujący się brak inwestycji prywatnych firm oraz niewystarczająca liczba wykwalifikowanych pracowników.

W jaki sposób postępująca integracja rynku wpływa na warunki prowadzenia biznesu bankowego w Polsce?

Polski rynek jest w okresie dojrzewania i stabilizacji. Na rynkach młodych, rozwijających się, pojawia się zwykle dużo banków o słabej pozycji i niewielkich strukturach, które następnie łączą się w większe organizmy i stabilizują kapitałowo. W Polsce przechodzimy dokładnie ten sam proces: o ile jeszcze pod koniec 2014 roku działało w Polsce 66 banków komercyjnych, obecnie mamy ich 43.

Ta zmiana wynika głównie z konsolidacji i rozbudowywania struktur bankowych wokół kilku największych instytucji. To naturalne zjawisko obserwowane także na znacznie większych rynkach.

Osobiście uważam, że jest to sytuacja korzystna, zarówno ze względu na stabilność i siłę systemu bankowego, jak również ze względu na atrakcyjność oferty dla klientów. Większe instytucje mogą oferować lepsze warunki korzystania ze swoich usług, mają też odpowiedni kapitał na inwestycje i rozwój.

Warto jednak zaznaczyć, że zbyt duże organizmy bankowe („too-big-to-fail”) mogą być zagrożeniem dla systemu finansowego i finansów publicznych, dlatego w wielu krajach trwa dyskusja na temat optymalnego rozmiaru banków.

Niewątpliwie jednak banki o małej bazie klientów – o ile nie stoi za nimi jakiś silny partner – nie są w stanie wdrażać systemowo innowacyjnych technologii i produktów, gdyż koszt takich inwestycji jest dla nich po prostu zbyt duży. Dlatego na rozdrobnionym rynku oferta banków i jakość obsługi klienta stoi na znacznie niższym poziomie niż w tych krajach, gdzie branża jest bardziej skonsolidowana.

Warto zauważyć, że pod tym względem Polska prześcignęła już najbardziej rozwinięte państwa Unii Europejskiej. Mamy wyższy wskaźnik koncentracji CR5 (5 największych banków w aktywach ogółem sektora) niż takie kraje jak Niemcy, Austria, Wielka Brytania, Włochy czy Francja.

 

Czy rosnące zaangażowanie Skarbu Państwa wpływa pozytywnie, czy negatywnie na ten rynek?

Z punktu widzenia klienta pochodzenie kapitału nie ma większego znaczenia. Z punktu widzenia sektora bankowego, pewna równowaga właścicieli krajowych i zagranicznych sprzyja zarówno jego stabilności, jak i efektywności. Jednak w ostatecznym rachunku liczy się przede wszystkim jakość oferty i poziom obsługi.

Jak pan ocenia odwołanie fuzji Pekao SA i Aliora?

Niezręcznie jest mi komentować decyzje bezpośrednich konkurentów. Wystarczy jednak spojrzeć, jak ocenił te plany rynek giełdowy obniżając notowania obu banków w momencie ujawnienia tego pomysłu i nagradzając mocną zwyżką jego fiasko.

Były pogłoski dotyczące wyjścia Credit Agricole z Polski, teraz słyszymy o możliwości przejęcia przez Credit Agricole jednego z mniejszych banków w Polsce? Która z tych pogłosek jest bliższa prawdy?

Wszelkie decyzje dotyczące zmiany formy i tempa rozwoju banku pozostają w kompetencji właściciela. Od 2001 r. strategicznym akcjonariuszem Credit Agricole Bank Polska jest francuska Grupa Crédit Agricole S.A. Nie chciałbym komentować i wypowiadać się w jej imieniu.

Jestem jednak przekonany, że nasi koledzy z Paryża mają pełne zrozumienie co do istoty efektów skali w bankowości i Grupa jest gotowa do realizowania wszystkich scenariuszy opłacalnych z biznesowego punktu widzenia. Polska oceniana jest jako atrakcyjny i perspektywiczny rynek, na którym warto się rozwijać.

Przypomnę, że Credit Agricole to dziesiąta co do wielkości aktywów grupa finansowa na świecie. W 2017 r. miała zysk netto rzędu 6,5 mld euro, co oznacza, że dysponuje odpowiednim kapitałem niezbędnym do inwestycji i rozwoju.

 

Jaki Credit Agricole ma pomysł na dalsze swoje funkcjonowanie na naszym rynku?

Nasza instytucja wywodzi się z Lukas Banku udzielającego niemal wyłącznie pożyczek konsumenckich. Kilka lat temu zdecydowaliśmy jednak, że chcemy być bankiem uniwersalnym, który oferuje klientom pełną paletę produktów i usług.

To była duża zmiana, ale opłacalna i dziś mogę śmiało powiedzieć, że chcemy dalej rozwijać się w tym kierunku. W Credit Agricole można korzystać z usług bankowości codziennej: konta, karty, lokaty itp. mamy też w ofercie wszystkie rodzaje kredytów. Do dyspozycji klientów są nasi specjaliści z zakresu bankowości korporacyjnej i inwestycyjnej, a dzięki symbiozie z Europejskim Funduszem Leasingowym mamy także najszerszą na rynku ofertę leasingu i faktoringu.

Naszymi klientami są osoby indywidualne, a także małe i średnie firmy, duże międzynarodowe korporacje, przedsiębiorstwa z branży rolniczej i rolnicy indywidualni. Łącznie w Polsce obsługujemy ponad 2 mln osób i podmiotów.

Nie ograniczamy się tylko do usług finansowych. Proponujemy także szeroki wybór ubezpieczeń: komunikacyjnych, majątkowych, czy życiowych. Takie połączenie bankowości i ubezpieczeń wyróżnia nas na rynku.

Wszystkie obszary działalności traktowane są jednakowo?

Skupiamy się na rozwoju z zachowaniem dominującej roli bankowości detalicznej, a równocześnie chcemy utrzymać silną pozycję rynkową w sektorze Consumer Finance. Ale nie zapominamy również o innych liniach biznesowych.

Najbardziej efektywny model to mix  bankowości detalicznej, korporacyjnej i bankowości dla małych i średnich firm z zachowaniem właściwych proporcji w strukturze bilansowej banku. Daje to dobrą efektywność zarządzania kosztami i przychodami oraz bezpieczeństwo. I do takiego modelu dążymy.

Jak Credit Agricole przygotowuje się do PSD2? Czy sam chce być aktywnym graczem, stać się np. podmiotem trzecim?

W pierwszej kolejności dostosowujemy nasze systemy do wymagań tej nowej dyrektywy. Oczywiście docelowo chcemy być także podmiotem TPP, to znaczy umożliwiać naszym klientom dokonywanie transakcji w innych bankach za pośrednictwem naszego interfejsu. Cały czas pracujemy także by naszym partnerom udostępnić usługi wykraczające poza wymagania regulacji. Jednak jest jeszcze zbyt wcześnie, by mówić jakie to będą usługi i w jakim modelu udostępniane.

Zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz organizacji szukamy rozwiązań, które pozwolą w optymalny dla nas sposób wykorzystać możliwości jakie PSD2 otwiera przed bankami.

Co pan myśli o propozycji nowej „Rekomendacji S” Komisji Nadzoru Finansowego? Czy kredyty o stałym oprocentowaniu znajdą się w ofercie Credit Agricole i jaką część oferty będą stanowiły?

 Już od pewnego czasu zastanawiamy się nad wprowadzeniem kredytu o stałej stopie oprocentowania do naszej oferty. Analizy wykazują jednak, że taki produkt – w dzisiejszych realiach makroekonomicznych – byłby droższy od kredytów opartych na stopie zmiennej.

Oczywiście, gdy nowa wersja „Rekomendacji S” zostanie wdrożona, dostosujemy się do jej wymogów. Rozpoczęliśmy już przygotowania do oferowania takich rozwiązań w naszym banku, ale jestem przekonany, że zainteresowanie klientów będzie małe. Wskazują na to doświadczenia niektórych banków, które podjęły już próbę oferowania kredytów o stałej stopie oprocentowania.

Pana bank wprowadził rozwiązanie, które blokuje aplikację banku w urządzeniu  mobilnym klienta, jeśli zostanie na nim wykryty niebezpieczny program, i zmusza klienta do podjęcia interwencji. To nowy kierunek w walce z cyberprzestępczością?                  

Rzeczywiście, nasza aplikacja CA24Mobile jako pierwsza na rynku automatycznie potrafi wykryć programy typu malware zainstalowane na urządzeniach mobilnych i nie pozwoli się uruchomić, dopóki użytkownik nie usunie takiego programu.

Mamy nadzieję, że znacząco ograniczy to przypadki kradzieży przy pomocy nieautoryzowanego transferu środków z konta klienta na konto złodzieja. Bezpieczeństwo środków naszych klientów i ich danych to dla nas kwestia priorytetowa.