Bank i Klient: Regulacyjne wahadło

Bank i Klient: Regulacyjne wahadło
Udostępnij Ikona facebook Ikona LinkedIn Ikona twitter
Redakcja "Miesięcznika Finansowego BANK", korzystając z tego, że na obrady Kapituły Nagród Rankingu "50 największych banków w Polsce 2012" przybyły wybitne osobowości ze świata banków i nauki, przeprowadziła debatę redakcyjną poświęconą problemom polskiego sektora bankowego. Tym razem skoncentrowaliśmy się na tematyce unijnych regulacji i braku kontroli nad globalną bankowością inwestycyjną. Fragmenty tej wyjątkowej debaty prezentujemy poniżej.

Stanisław Brzeg-Wieluński: Brak skutecznych regulacji w bankowości inwestycyjnej był bezpośrednią przyczyną wybuchu globalnego kryzysu w roku 2008. Czy wyciągnięto z tego jakieś wnioski?

Prof. Elżbieta Mączyńska:

Niestety nie wszystkie kryzysowe lekcje zostały odrobione, ale taka ocena dotyczy przede wszystkim globalnej sytuacji w sektorze finansowym. Natomiast polski system bankowy w zasadzie obronił się przed charakterystycznymi dla Zachodu dysfunkcjami sektora finansowego.

Od prawej: Andrzej Wolski, Elżbieta Mączyńska, Lech Kurkliński.

Dysfunkcje te są m.in. skutkiem łączenia w bankach działalności inwestycyjnej i depozytowej. Jednak wciąż jeszcze nie wprowadzono rozwiązań zmieniających ten stan. Brakuje dostatecznie skutecznych regulacji chroniących klientów banków przed następstwem łączenia tych dwóch form działalności bankowej. Takie połączenia może wywoływać w bankach – a potwierdza to rzeczywistość gospodarcza-silną pokusę „zabawy na cudzy koszt”. Spektakularnie dowiódł to globalny kryzys. I trudno nie zgodzić się z opinią, że instytucje finansowe działające w obecnej formule mają skłonność do promowania zachowań, zagrażających stabilności globalnego systemu finansowego. Także obecnie, mimo kryzysowych lekcji, wciąż nie brakuje dowodów, że niektóre instytucje finansowe nie chcą zrezygnować z nader ryzykownych gier pieniędzmi klientów. Nie chcą tym bardziej, że w końcowym rachunku i tak konsekwencje nieudanych transakcji ponoszą głównie klienci-inwestorzy. Stąd skłonność do nadmiernego wykorzystywania w sektorze finansowym mechanizmu dźwigni finansowej, silnego lewarowania i polegania na spekulacjach. A źródłem tego problemu jest m.in. system wynagrodzeń w instytucjach finansowych. Dowodów nieprawidłowości dostarczają czołowe banki świata, w tym np. J.P.Morgan., który ostatnio poniósł znaczne straty w operacjach finansowych. Kolejny przykład to casus banku Goldman Sachs. Niedawny skandal wywołany przez ten bank wskazuje na groźny syndrom braku poszanowania klientów i dbałości o ich interesy. Jeden z dyrektorów tego banku, Greg Smith ujawnił w liście do dziennika „New York Times”, że klientów nazywa się w tym banku muppetami, uznając, że ich naiwność i niewiedzę trzeba maksymalnie wykorzystywać i wyciągać z nich jak najwięcej pieniędzy. To jeden z licznych dowodów, że konsekwencje ryzykownych, inwestycyjnych działań banków prawie całkowicie i raczej bezkarnie przerzuca się na klientów. Zarazem jest to przejaw i następstwo asymetrii informacyjnej, wciąż cechującej relacje banków z klientami, i to mimo wprowadzenia specjalnych regulacji w tym obszarze. Jednak nie są one dostatecznie skuteczne, gdyż obecny, wykreowany pod koniec XX w. system finansowy, jest wielce nieprzejrzysty i hermetyczny. Stąd też asymetria informacyjna w sektorze finansowym to niezwykle trudny do rozwiązania problem. Nieprzypadkowo też w 2001 r. za analizę rynków charakteryzujących się asymetrią informacyjną przyznana została Nagroda Nobla profesorom Stiglitzowi, Akerlofowi i Spence’owi. Zachętą do podejmowania przez sektor finansowy ryzykownych transakcji jest ponadto fakt, że im większe ryzyko, tym większe dochody z operacji finansowych. Stąd też instytucje finansowe, w odróżnieniu od sektora realnego, nie są specjalnie zainteresowane stabilnością rynku. Zarabiają bowiem na wahaniach kursów czy cen papierów wartościowych, żyją z wahań. Są zatem zainteresowane, aby ceny często się zmieniały. Wciąż zdarzające się ekscesy sektora finansowego wskazują, że degrengolada w niektórych instytucjach finansowych na Zachodzie poszła daleko. Na szczęście nie jest (chyba) tak w bankach. Ponieważ jednak pieniądz nie zna granic, a sektor finansowy jest najbardziej zglobalizowana dziedziną, istnieje ryzyko zarażania jego dysfunkcjami. Niezbędne są zatem bardziej stanowcze niż dotychczas, wyraziste i staranne działania, ukierunkowane na to, żeby hasło „masz to jak w banku” mogło odzyskać aktualność i nie zamieniło się w swoje przeciwieństwo. Cóż bowiem wspólnego ma z tym hasłem oraz zasadą, że „klient jest królem”, „muppetowe” podejście do klientów? Takie podejście jest groźne tym bardziej, że w dzisiejszych czasach problemem nie tyle jest samo wytwarzanie, kreowanie dóbr i usług (można bowiem wytworzyć w zasadzie niemalże dowolną ich ilość) – co pozyskiwanie i utrzymanie klientów. Dlatego tez musi bulwersować brak poszanowania dla nich i brak należytej dbałości o ich interesy. Wskazuje to na znaczenie i pilność wprowadzania rozwiązań, chroniących klientów przed ekscesami sektora finansowego i traktowaniem ich jak niezbyt rozgarniętego zbiorowiska „muppetów”.

Andrzej Wolski:

Środowisko bankowe wciąż się zmienia. Do niedawna widać było triumfy bankowości inwestycyjnej, potem przyszedł czas na bankowość detaliczną. Dopiero globalny kryzys pokazał, które sfery działania są najbardziej ryzykowne, ale jednocześnie najbardziej zyskowne. Dlatego też zarówno pojęcie „muppety”, jak i sformułowanie „klient jest królem”, to tylko dwie skrajne miary na tej samej skali traktowania konsumentów. Jest nadzieja, że sektor bankowy przejdzie samodzielną sanację, że jego samouzdrowienie pozwoli wyeliminować wiele negatywnych zjawisk, do czego także dołoży się działalność nadzorców rynku. Ale warunkiem do przeprowadzenia tego procesu jest posiadanie sprawnego wymiaru sprawiedliwości. Trzeba także na spokojnie przyjrzeć się wszelkim zapędom do nadmiernego regulowania rynku, aby nie szły one zbyt daleko. Wiele z nich będzie wymagało od bankowców innego podejścia do klienta, większego dbania o jego interesy.

Prof. Dariusz Filar:

Może wydam się bardzo konserwatywny, ale sektor bankowy w dużej mierze zapomniał, że musi obsługiwać sferę realną. A dla gospodarki takiej jak polska, najbardziej potrzebna jest właśnie dobra obsługa sfery realnej – zarówno w wymiarze konsumenckim, jak i korporacyjnym. To jest bardzo tradycyjne podejście, ale dla mnie optymalna sytuacja w naszym kraju to silne banki, które mają dobrze rozwinięte i ramię korporacyjne, i ramię konsumenckie. Ważne, aby potrafiły dobrze zarządzać swoimi portfelami aktywów, czyli odpowiedzialnie udzielać kredytów. W naszej rozmowie pojawiło się wiele wątków dotyczących życia finansowego związanego z coraz wyższym ryzykiem. Na rynku powinny funkcjonować instytucje hedgingowe oraz fundusze typu venture capital, a ...

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na aleBank.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI