Bank i Klient: Frank, euro czy jednak złoty?

Udostępnij Ikona facebook Ikona LinkedIn Ikona twitter

Tysiące klientów polskich banków, które wzięły kredyty hipoteczne zastanawiają się, jak wejście Polski do strefy euro wpłynie na wysokość ich oprocentowania. Jest o czym myśleć, bowiem przełom roku 2010 i 2011 dostarczył posiadaczom walutowych kredytów hipotecznych sporo emocji. Można je porównać do jazdy kolejką górską w lunaparku.

Grzegorz Brudziński

Klienci banków z przerażeniem obserwowali stale rosnącą wysokość miesięcznej raty, gdy złoty obniżał swe notowania wobec franka szwajcarskiego czy euro. A potem nastąpiła nieoczekiwana zmiana, gdy na rynku międzybankowym pojawił się, niczym odsiecz wiedeńska Sobieskiego, interweniujący na rzecz złotego Bank Gospodarstwa Krajowego, sprzedający walutę Eurolandu. „Ach, gdybyśmy już byli w strefie euro” – marzyli ci, którzy przeliczali już, ile złotówek będą musieli zgromadzić na najbliższą ratę.

Niespełna miesiąc później życzenia były już inne, gdy wraz z dyskusją o serii podwyżek stóp procentowych NBP złoty zmienił kierunek marszu. To nie ostatni zwrot w coraz dłuższej naszej drodze do członkostwa w unii walutowej. Ale te walutowe zawirowania przekładają się bezpośrednio na wysokość rat kredytów hipotecznych.

Ciągłość przede wszystkim

Ci, którzy zastanawiają się, co się stanie z rynkiem kredytów hipotecznych po wejściu Polski do unii walutowej, powinni zwrócić uwagę na Rozporządzenie Rady Unii Europejskiej z 17 czerwca 1997 r. w sprawie niektórych przepisów dotyczących wprowadzenia euro – sugeruje Ministerstwo Finansów. Punkt siódmy tego rozporządzenia stwierdza jasno – ogólnie uznawana zasada prawa stanowi, że wprowadzenie nowej waluty nie ma wpływu na ciągłość umów i innych instrumentów prawnych; należy przestrzegać zasady wolności zawierania umów; zasada ciągłości powinna być zgodna z wszelkimi ewentualnymi uzgodnieniami stron w sprawie wprowadzenia euro. I dalej – w szczególności oznacza to, że w wypadku instrumentów o stałej stopie procentowej wprowadzenie euro nie zmienia nominalnej stopy procentowej płatnej przez dłużnika. Rozporządzenie to jest źródłem prawa w Polsce bez potrzeby jego ratyfikacji w naszej legislacji.

Jeśli zapomnimy na chwilę o instrumentach o zmiennej stopie procentowej, to operacja przyjęcia euro w Polsce będzie przypominała proces denominacji złotego sprzed lat – przekonuje Jacek Wiśniewski, główny ekonomista Raiffeisen Banku Polska. Bo w obiegu zastąpione zostaną wszystkie banknoty i monety, a na nową walutę zostaną przeliczone salda rachunków i wysokość zobowiązań kredytowych. Przeliczone na euro zostaną także nasze płace. Pojawia się zatem pytanie, gdzie tu cukierek dla posiadaczy kredytów hipotecznych w euro? Odpowiedź jest prosta. Z chwilą gdy stanie się ono polską walutą krajową, to ci, którzy mają w nim kredyt, przestaną martwić się kursem sprzedaży wspólnej waluty w banku, gdzie go spłacają.

Warto zatrzymać się przy zasadzie ciągłości także i w przypadku instrumentów o zmiennej stopie procentowej. Zwykle punktem wyjścia są jednomiesięczne lub trzymiesięczne stawki WIBOR powiększone o marżę. W tym przypadku oprocentowanie z naszego rynku zastąpią odpowiednie stawki z europejskiego rynku, ale marża pozostanie na poziomie przyjętym w umowie kredytowej – zapewnia Ministerstwo Finansów.

Jeśli do tego czasu tendencje na rynku się nie zmienią, to kredytobiorcy w aneksach do umowy powinni zobaczyć zmianę z wyższych stawek WIBOR na rzecz niższych EURIBOR, a w efekcie mniejsze koszty obsługi kredytu.

Ktoś zapłaci, ale kto?

Wbrew pozorom wprowadzenie euro oznacza dużo zmian w systemie bankowym w Polsce – twierdzi Jacek Wiśniewski – ponieważ zmieni się model biznesowy w branży. Obecnie bankowość to zestaw kilkudziesięciu produktów. Na części z nich banki zarabiają. Na pozostałych zaś tracą, ale utrzymują je w ofercie, aby pozyskać względy obecnych i przyszłych klientów. Chociażby prowadzenie rachunków jest bezpłatne, podobnie jak wpłaty i wypłaty z bankomatów – wylicza Wiśniewski. Jest to jednak możliwe tylko dlatego, że banki zarabiają na innych produktach, w tym na spreadzie od wszelkich pożyczek walutowych.

Nie zniknie on zupełnie wraz z wejściem Polski do strefy euro, bo pozostanie chociażby spread dla kredytów we franku szwajcarskim. Jednak dochody z tego tytułu będą zapewne znacznie skromniejsze niż dziś, a banki staną w obliczu kłopotliwego pytania, jak i czym zrekompensować sobie ten ubytek. Pojawią się zapewne próby wykreowania nowych centrów zysku. Jeśli jednak nie przyniosą przekonujących rezultatów, to można się spodziewać, że podjęte zostaną wysiłki, aby uczynić dochodowymi niedochodowe dziś produkty bankowe. Zatem możemy mieć do czynienia z taką sytuacją, gdy klient, ciesząc się ze zniknięcia widełek kursowych (bo rzeczywiście zniknie część pożyczek walutowych), będzie jednocześnie ponosił coraz wyższe opłaty od pozostałych usług. Dlatego przyjęcie euro to nie tylko zmiana dla kredytów hipotecznych, ale dla całej bankowości. Jak przyznaje Jacek Wiśniewski z Raiffeisen Banku Polska, trudno dziś powiedzieć, w którą stronę będzie ewoluował ten model. Dodajmy jeszcze, że obecnie nie wiemy, kto i kiedy da ...

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na BANK.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI