Automatyzacja może zagrozić stabilności budżetowej państw?

Automatyzacja może zagrozić stabilności budżetowej państw?
Fot. stock.adobe.com/bluebay2014
Udostępnij Ikona facebook Ikona LinkedIn Ikona twitter
Postępująca automatyzacja - jeśli nie będzie realizowana z uwzględnieniem skutków społecznych - może doprowadzić do drastycznego wzrostu zadłużenia państw. Może tak się zdarzyć, gdy digitalizacja pociągnie za sobą równoczesny wzrost bezrobocia. W jednym z rozpatrywanych wariantów, średni roczny deficyt fiskalny państw Unii Europejskiej, w tym Polski, może osiągnąć nawet około 7 proc. PKB w przypadku, gdy automatyzacja doprowadziłaby do redukcji obecnego poziomu zatrudnienia o połowę.

#Automatyzacja doprowadzi do drastycznego zwiększenia #deficyt budżetowy państw? #cyfryzacja #digitalizacja

Jak podkreślają eksperci Deutsche Bank Research, zmniejszenie liczby miejsc pracy spowodowane automatyzacją może być przyczyną powstania znaczącej luki budżetowej. Zwiększone wpływy z podatku od osób prawnych, płacone przez firmy, nie pokryją spadku przychodów z tytułu podatku od osób fizycznych, ograniczenia składek na ubezpieczenia społeczne, etc.

Zgodnie z analizą Deutsche Bank Research, w skrajnym przypadku kraje Unii Europejskiej mogą zmagać się z bardzo dużym rocznym deficytem fiskalnym, wynoszącym nawet ok. 7 proc. PKB, jeśli automatyzacja doprowadzi do zmniejszenia zatrudnienia do połowy obecnego poziomu, przy stałej wysokości średnich zarobków. W przypadku redukcji miejsc pracy o jedną czwartą, ten deficyt wyniósłby około 3 proc. PKB. Podobne prognozy dotyczą także deficytu w Polsce. Dodatkowo, analizy wskazują, że w przypadku wzrostu średniego poziomu wynagrodzenia w Polsce o 30 proc. i przy jednoczesnym wzroście bezrobocia o połowę, deficyt fiskalny może przekroczyć 5 proc. PKB. Z kolei przy spadku zatrudnienia o jedną czwartą, przy wzroście średniego wynagrodzenia o 15 proc., mógłby on sięgnąć ok. 2 proc. PKB.

Analitycy DB Research stworzyli kilkanaście tego typu scenariuszy pokazujących, jak w różnych wariantach rozwój technologii może wpłynąć na gospodarkę, w tym zwłaszcza na kondycję finansów publicznych poszczególnych państw.

Cyfryzacja zwiększy nierówności społeczne?

Jednym z możliwych scenariuszy jest tzw. „scenariusz-horror”, w którym digitalizacja doprowadzi do znaczącego zwiększenia nierówności społecznych. Zgodnie z tym założeniem wiele zawodów, których do tej pory nie dotknęła automatyzacja, wkrótce przestanie być potrzebnych, a zastąpione zostaną przez sztuczną inteligencję. W efekcie, zatrudnienie będzie możliwe jedynie w niektórych branżach usługowych, takich jak np. opieka nad dziećmi czy pielęgniarstwo. Nadal istniałyby też stanowiska dla wysoko wykwalifikowanych specjalistów. Wszystkie czynności rutynowe byłyby jednak wykonywane przez roboty.

Według naukowców z University of Oxford Michaela Osborne’a i Carla Frey’a zawody, dla których ryzyko automatyzacji wynosi ponad 95% to m.in. sprzedawca przez telefon, urzędnik w banku lub na poczcie, bibliotekarz, agent ubezpieczeniowy, recepcjonista czy księgowy. Są to w większości stereotypowo damskie zawody, stąd jeśli dojdzie do zmniejszenia liczby miejsc pracy w tych sektorach, to prawdopodobnie pogorszeniu ulegnie także sytuacja kobiet na rynku pracy. Trend ten może wzmocnić zjawisko silnej maskulinizacji sektora ICT. Według raportu „Kobiety w technologiach 2016” opracowanego przez Instytut Innowacyjna Gospodarka, nawet w rozwiniętych gospodarczo państwach jedynie 25 proc. stanowią pracownicy płci żeńskiej. W przypadku menedżerów w tej branży jest to wskaźnik poniżej 20 proc. W Polsce ten wynik jest jeszcze gorszy, gdyż aż 89 proc. programistów i 91 proc. architektów rozwiązań informatycznych to mężczyźni.

Ten najbardziej pesymistyczny scenariusz oznaczałby powstanie nowej grupy społecznej – „przegranych digitalizacji”, czyli ludzi, którzy mogliby się utrzymywać wyłącznie dzięki świadczeniom socjalnym. Równocześnie pojawiłaby się także grupa „zwycięzców digitalizacji”, czyli tych, których edukacja i doświadczenie sprostałyby nowym wymaganiom rynku. Takie zmiany doprowadziłyby do wielu politycznych i społecznych napięć. Ryzyko zwiększenia nierówności podkreślają w publikacji Międzynarodowego Funduszu Walutowego „Robots, Growth, and Inequality. Finance & Development” ekonomiści Andrew Berg, Edward F. Buffie i Luis-Felipe Zanna.

Postęp prowadzi do wzrostu dobrobytu?

Według drugiego scenariusza postęp technologiczny doprowadzi do wzrostu dobrobytu. Analitycy Deutsche Bank Research przywołują historyczne dane, zgodnie z którymi postępująca automatyzacja przyczyniła się do poprawy dochodów społeczeństwa. W 2015 r. przeciętny amerykański pracownik musiał pracować tylko przez 17 tygodni, aby osiągnąć taki sam roczny dochód jak w 1915 r.

Zwiększenie wydajności pracy związane z cyfryzacją, może przeciwdziałać starzeniu się społeczeństwa. Jest także możliwe, że rozwój technologii doprowadzi do wolniejszego wzrostu kosztów opieki zdrowotnej nad osobami starszymi niż obecnie jest to prognozowane. Zgodnie z tą prognozą cyfryzacja pomoże zmniejszyć obciążenia finansowe związane ze starzeniem się zarówno po stronie dochodów, jak i wydatków.

Oznacza to, że działania automatyzacyjne podejmowane przez firmy nie są tylko ryzykiem, ale także szansą na zapewnienie stabilności budżetowej.

Digitalizacja doprowadzi do większego samozatrudnienia

Nie jest łatwo przewidzieć, jakie będą skutki digitalizacji w odniesieniu do popytu na pracę. Jedni uważają, że technologia doprowadzi do masowego bezrobocia i drastycznego spadku standardu życia większości ludzi, inni natomiast podkreślają pozytywny wpływ na produktywność i rynek pracy. W wyniku digitalizacji wzrosnąć może także samozatrudnienie, co będzie miało określone skutki związane z systemami zabezpieczenia społecznego czy prawa pracy.

Ekonomiści z University of Oxford – Carl Benedikt Frey i Michael Osborne oszacowali, że nawet 47 proc. miejsc pracy w USA może być zagrożonych likwidacją z powodu cyfryzacji. Bardziej optymistycznie brzmi prognoza ekspertów z Institute for Employment Research (IAB), którzy analizując rynek niemiecki stwierdzili, że jest mało prawdopodobne, aby cyfryzacja miała istotny wpływ na całościowy poziom zatrudnienia. Zmiany, jakie według IAB mogą mieć miejsce, mają charakter bardziej strukturalny, dotycząc jedynie poszczególnych sektorów gospodarki.

Receptą jest lepsza edukacja i unowocześnienie systemu podatkowego

Jak podkreślają autorzy raportu Deutsche Bank Research, rządy nie powinny w tym momencie wprowadzać drastycznych zmian w funkcjonujących obecnie systemach podatkowych i socjalnych. Sugerują oni zwrócenie większej uwagi na politykę edukacyjną oraz dostosowanie międzynarodowego systemu podatkowego do wyzwań XXI wieku, na przykład w dziedzinie opodatkowania przedsiębiorstw. Jeżeli rządy wprowadzą odpowiednie podatki od zysków z digitalizacji i zapobiegną erozji finansowania systemów pomocy społecznej na podstawie płac, cyfrowa zmiana strukturalna może nawet poprawić sytuację finansów publicznych.

Jak podkreślają analitycy DB Research, rządzący muszą uwzględnić rosnącą liczbę osób pracujących jako freelancerzy. Powinni przeanalizować, czy ta grupa jest właściwie opodatkowana i czy znaczący wzrost liczby samozatrudnionych na rynku pracy nie spowoduje erozji całego systemu finansów publicznych. Rządy, według ekspertów, muszą wziąć pod uwagę także ewentualne zwiększenie podatków od zysków przedsiębiorstw lub wprowadzenie podatku od bogactwa.

Zgodnie z raportem problemem, przed którym staną państwa, będzie także kwestia wykorzystania globalizacji do optymalizacji podatkowej. Według obliczeń Gabriela Zucmana, Thomasa Torslova i Ludviga Wiera, każdego roku firmy działające w skali międzynarodowej, przenoszą do rajów podatkowych prawie 40 proc. swoich zysków, aby zaoszczędzić na podatkach. Tylko w 2015 r. te przesunięcia zysków wyniosły ok. 617 mld USD, przy czym około 236 mld USD (40 proc.) było skierowanych do krajów Unii Europejskiej charakteryzujących się niskimi podatkami, w szczególności Irlandii, Holandii, Luksemburga lub na Maltę. Pozostałe około 381 mld USD wysłano do krajów o niskim opodatkowaniu poza UE, przede wszystkim na Karaiby (ok. 15,7 proc. całkowitych zysków), do Singapuru (11,4 proc.) i Szwajcarii (9,4 proc.). Państwa będą więc musiały wypracować mechanizmy ograniczające konkurencję podatkową. W tym zakresie eksperci sugerują kroki na rzecz globalnego dostosowania międzynarodowego systemu podatkowego do wyzwań XXI wieku. – Globalne rozwiązania problemu podatkowego byłyby lepsze niż działania poszczególnych krajów z osobna – sugerują ekonomiści.

Jak podkreślają analitycy DB Research, ostateczny kierunek rozwoju będzie zależeć od tempa zmian i inicjatyw politycznych, które mogą wpłynąć na kształt transformacji technologicznej. Kluczową rolę w tym zakresie odegra polityka edukacyjna uwzględniająca zapotrzebowanie na konkretny typ wykształcenia – w znacznie większym stopniu niż obecnie, oparty o biegłość w zakresie nowych technologii. To m.in. jakość oświaty może pomóc w zapewnieniu, żeby pozytywne scenariusze przeważyły.

Źródło: Deutsche Bank Research