200 mln dolarów nagrody dla sygnalisty za ujawnienie manipulacji LIBOR-em?

200 mln dolarów nagrody dla sygnalisty za ujawnienie manipulacji LIBOR-em?
Jan Cipiur Fot. Autor
Udostępnij Ikona facebook Ikona LinkedIn Ikona twitter
Amerykańska Komisja ds. Obrotu Towarowymi Kontraktami Terminowymi (CFTC) zajmującą się nadzorowaniem wielkiego rynku instrumentów pochodnych (swaps, futures, opcje…) ogłosiła w październiku 2021 r., że w nagrodę za ujawnienie informacji o nieprawidłowościach wypłaci nieujawnionemu z nazwiska sygnaliście aż niemal 200 mln dolarów.

Kwota jest przed podatkiem, ale – jak to w Ameryce, gdzie wszystko jest wielkie – i tak olbrzymia. Tam, jak skazują na więzienie, to zdarza się, że na 100 lat i więcej, a gdy poparzy sobie staruszka podołek kawą w McDonaldzie, to kilka milionów jej sąd zasądzi.

Dla nas 200 milionów nagrody za uczciwość to horrendum, a w Stanach „normalka”. Wynika to zapewne z tego, że u nas uczciwym „trzeba być”, a w Ameryce „można”, choć gdy w grę wchodzi kasa to już niekoniecznie.

Jednak i tam informacja wybiła się na pierwsze strony, bo od czasu ustawy Dodd-Frank z 2010 r. gratyfikacje za ostrzeżenia, że źle się dzieje w jakimś biznesie wypłacane są wprawdzie dość często, to tym razem nagroda dla gwiżdżącego na alarm (whistle-blower) jest rekordowa.

CFTC nie podaje nazwiska sygnalisty, przestrzegając wytycznych rządowych przyjętych w celu ochrony danych osobowych sygnalistów. Można do nich dojść po nazwach ukaranych firm więc również te informacje nie są ujawniane.

Czytaj także: Wskaźnik SARON zastąpi LIBOR CHF: aneksowanie umowy kredytu nie będzie potrzebne

Wszystko wskazuje na LIBOR

Jednak The Wall Street Journal sugeruje, a właściwie twierdzi bez ogródek, bo w tytule (Deutsche Bank Whistleblower Gets $200 Million Bounty for Tip on Libor Misconduct) , że może chodzić o Deutsche Bank i jego udział w ustawianiu stawek LIBOR.

Częściowym źródłem pokrycia nagrody są pieniądze odebrane winowajcy przez zagranicznego regulatora i chodzi o brytyjski urząd do spraw „dobrego prowadzenia się w finansach” – Financial Conduct Authority.

Na tej właśnie podstawie można domniemywać, i to raczej bez pudła, że nagrodzonym sygnalistą może być były wysoki menedżer DB będący pierwotnym źródłem informacji o manipulacjach przy LIBOR. To jego wskazówki przyczyniły się do stopniowego od kilku rugowania LIBOR-u, który ostatecznie przechodzi do historii.

Czytaj także: Czy LIBOR przechodzi do historii?

Jak są nagradzani sygnaliści w USA?

Udział CFTC w tej sprawie wynika z tego, że manipulowanie stawkami LIBOR dawało miliardowe korzyści pośrednikom w obrocie instrumentami pochodnymi na podstawie kontraktów swap. DB był i jest bardzo aktywnym uczestnikiem tego wielkiego rynku.

Deutsche wywalczył z nadzorcami z Wysp i USA ugodę w tej sprawie, na mocy której zapłacić miał karę w wysokości 2,5 mld dolarów, w tym 800 mln na rzecz CFTC.

Łączna suma nagród wypłaconych przez SEC 207 sygnalistom od 2012 r., kiedy przyznana została pierwsza, przekroczyła już 1 mld dolarów

Początkowo CFTC nie zamierzała wynagradzać sygnalisty, ale ustąpiła po jego odwołaniach. W Stanach mówi się o sprzeciwie wobec tej nagrody wyrażonym przez republikańską komisarz Komisji Dawn Stump, ale jej obiekcje nie dotyczyły samego nagradzania sygnalistów, a wykorzystania funduszu nagrodowego w związku z działaniami zagranicznego nadzorcy i konsekwencjami finansowymi przestępstw, które miały miejsce na obcym rynku.

Najwięcej nagród z tego tytułu wypłaca Amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC). W połowie września br. magazyn Fortune podał, że łączna suma nagród wypłaconych przez SEC 207 sygnalistom od 2012 r., kiedy przyznana została pierwsza, przekroczyła już 1 mld dolarów.

Największa z nich, ogłoszona w październiku 2020 r., była mniejsza od niemal dwustumilionowej wypłacanej właśnie przez CFTC i wyniosła 114 mln dolarów.

W odpowiednim regulaminie SEC zawarowano, że na nagrody można przeznaczyć od 10 do 30 proc. kar wyegzekwowanych za przestępstwa, ale tylko od kar powyżej 1 mln dolarów. Gratyfikacje dla sygnalistów nie mogą naruszyć zasobów przeznaczonych na wyrównanie strat poniesionych przez poszkodowanych.

Ja też liczyłem kiedyś, że coś naprawię i czemuś się przysłużę, ale wyszedłem na swym gwizdaniu jak trębacz z Wieży Mariackiej, co to dął przed hordą na trwogę i dostał za to od Tatarzyna strzałą w szyję.

Chodziło o ordynarny kant na wysokości wynagrodzeń dla sporej grupy wysokiej klasy ekspertów i specjalistów, których zarobki były pochodną przeciętnych wynagrodzeń w największej polskiej firmie. Średnie stosowane do tego celu były przez lata systematycznie zaniżane, a pewna grupa mogła wyciągać ręce po sowite premie za wykonanie wynagrodzeń niższe od założonego w budżecie na dany rok.

Było to ok. 10 lat temu, na nagrodę nie liczyłem, ale nie spodziewałem się też, że ówczesny prezes wyleje mnie za to z największej polskiej firmy na zbity pysk i – co gorsza – że sądy wezmą jego stronę, uznając, że fikcyjna likwidacja jednego jedynego stanowiska w ogromnej firmie jest doniosłą zmianą organizacyjną uzasadniającą moje usunięcie.

Przykład osobisty nie służy prywacie, bo moja sprawa to odległa już historia, która pokazuje jednak, że także u nas jest sporo na rzeczy.

Czytaj także: Sygnaliści będą lepiej chronieni

Gdyby chronić w Polsce jak trzeba sygnalistów i ich niekiedy wynagradzać (np. dlatego, że dotyka ich ostracyzm, także w kolejnym zatrudnieniu), to czasem od gwizdów uszy by bolały.

Ale też nie byłoby może afer takich jak Amber Gold, Getback, czy dziesiątków innych, o których kiedyś dopiero usłyszymy.

Jan Cipiur
Jan Cipiur, dziennikarz i redaktor z ponad 40-letnim stażem. Zaczynał w PAP, gdzie po 1989 r. stworzył pierwszą redakcję ekonomiczną. Twórca serwisów dla biznesu w agencji BOSS. Obecnie publikuje m.in. w Obserwatorze Finansowym.
Źródło: aleBank.pl